Knebel na OFE

Czy naprawdę dla osiągnięcia swoich celów rząd musi stosować białoruskie standardy?

Pisanie o rządzie w negatywnym tonie wielu przychodzi ostatnio bardzo łatwo. Zwłaszcza gdy chodzi o emerytury, a już w szczególności o tzw. reformę OFE. Tym razem i ja muszę się dołączyć do chóru, krytyków rządu, mimo, że wciąż najprawdopodobniej będę zmuszony na nich zagłosować (Inna sprawa w jak wisielczy nastrój wprawia mnie ciągłe poczucie braku alternatywy).

Jutro w życie wchodzą przepisy, które zabraniają OFE reklamy. Z ciekawości sięgnąłem do treści znowelizowanych przepisów, które poniżej cytuje.

art. 197 otrzymuje brzmienie:
"Art. 197. 1. Informacje o otwartym funduszu, dobrowolnym funduszu lub towarzystwie udostępniane lub rozpowszechniane publicznie przez powszechne towarzystwo lub na zlecenie powszechnego towarzystwa, a także na rzecz powszechnego towarzystwa, otwartego funduszu lub dobrowolnego funduszu, a także informacje o pracowniczym funduszu udostępniane przez pracownicze towarzystwo powinny w sposób zrozumiały, obiektywny i rzetelny przedstawiać sytuację finansową funduszu lub towarzystwa, a także ryzyko związane z przystąpieniem do funduszu oraz pozostawaniem członkiem funduszu.
2. Zakazana jest reklama dotycząca otwartego funduszu zawierająca informacje, które nie spełniają wymagań określonych w ust. 1, lub wprowadzająca albo mogąca wprowadzić w błąd, który mógłby mieć wpływ na skłonienie kogokolwiek, aby przystąpił do otwartego funduszu lub w nim pozostawał.
3. Jeżeli udostępniane lub rozpowszechniane publicznie informacje o funduszu lub towarzystwie lub reklama naruszają wymagania określone w ust. 1 lub 2, organ nadzoru, w drodze decyzji administracyjnej, zakazuje towarzystwu lub podmiotowi działającemu na rzecz towarzystwa lub funduszu ich udostępniania lub rozpowszechniania publicznego.
4. W decyzji administracyjnej, o której mowa w ust. 3, nakazuje się jednocześnie ogłoszenie lub udostępnienie sprostowania o treści i formie wskazanej przez organ nadzoru i we wskazanym przez organ nadzoru terminie.
5. Decyzji administracyjnej, o której mowa w ust. 3, nadaje się rygor natychmiastowej wykonalności.
6. Jeżeli zakaz, o którym mowa w ust. 3, lub nakaz, o którym mowa w ust. 4, nie zostanie wykonany, organ nadzoru nakłada na towarzystwo lub podmiot działający na rzecz towarzystwa lub funduszu karę pieniężną w wysokości do 3.000.000 zł oraz na koszt towarzystwa udostępnia lub rozpowszechnia publicznie sprostowanie, o którym mowa w ust. 4, w sposób i formie adekwatnej do stopnia i zakresu naruszenia wymogów określonych w ust. 1 i 2.”;


Nie jest to miejsce na typowo uniwersyteckie wywody oraz pokazywanie jak źle i nieprzejrzyście napisane są te przepisy, zwłaszcza, że to materiał na całkiem pokaźny, odrębny artykuł. Dlatego nie dziwi mnie reakcja OFE, które postanowiły zamilknąć i nie narażać się na wielomilionowe kary.

Jest to więc knebel na OFE. Knebel w dodatku tak nieprecyzyjny, że - metaforycznie rzecz ujmując - nie jest jasne czy jest to tylko i wyłącznie nakaz milczenia czy też obejmuje on swoim zakresem także mruganie okiem i kopanie w kostkę pod stołem. Już samo formułowanie przepisów prawa w ten sposób, zwłaszcza zawierających zakazy obarczone tak wysokimi sankcjami, urąga zasadom demokratycznego państwa prawa.

Tym bardziej, gdy dzieje się to w momencie, gdy mamy niebawem stanąć przed wyborem czy ta część oszczędności emerytalnych, którą rząd łaskawie pozwolił nam rozporządzać, znajdzie się w OFE czy w ZUS. To trochę jak gdyby w czasie kampanii wyborczej odebrać jednemu z kandydatów prawo do wypowiedzi. Nie byłoby to uczciwe, prawda?

Teoretycznie ZUS i OFE powinny przecież na równych zasadach przekonywać nas komu powierzyć część naszego kapitału emerytalnego i jakie będą tego konsekwencje. Tymczasem nie dość, że rząd siłą swojego autorytetu (wiem, że niektórym może to wydawać się dziwnie, ale dla wielu ludzi przedstawiciele rządu mają autorytet wypływający z samego faktu zajmowania danego stanowiska) niedwuznacznie sugeruje wybór ZUS, to jeszcze dodatkowo głosu OFE prawdopodobnie w ogóle nie usłyszymy. Nie można też zapominać, że aby pozostać w OFE konieczne jest złożenie specjalnego oświadczenia, a przenosiny całości środków do ZUS nie wymagają od nas podjęcia żadnej akcji. Zastanawiam się co jeszcze rząd mógł zrobić, żeby utrudnić pozostanie w OFE.

I nawet jeśli Trybunał Konstytucyjny uzna ten przepis za niekonstytucyjny, to istnieje poważne ryzyko, że stanie się to już po 31 lipca, kiedy upłynie termin do składania oświadczeń o wyborze OFE. Tym samym będzie to iście pyrrusowe zwycięstwo funduszy. No chyba, że Trybunał Konstytucyjny całą ustawę wyrzuci do kosza (i to z mocą wsteczną, co zdaniem wielu konstytucjonalistów nie jest dopuszczalne). Wiązałoby się to także z ogromnymi konsekwencjami dla budżetu państwa, a Trybunał w obecnym składzie zwykł zwracać również i na to uwagę.

Nie twierdze, że tzw. reforma OFE jest zła i szkodliwa. Nie znam się na tym. Nie twierdzę, że wybór OFE to lepszy pomysł. Nie znam się na tym. Twierdzę natomiast, że zasady podejmowania decyzji czy ZUS czy ZUS+OFE w sposób oczywisty faworyzują jedną z opcji i przywołują na myśl to jak wygląda równość kandydatów w wyborach na prezydenta Białorusi.

Czasami uczciwiej jest ogłosić się dyktatorem bez wyborów...
Trwa ładowanie komentarzy...